Nieruchomości bialystok
W połowie roku 2011 odnotowano wzrost podaży mieszkań na rynku mieszkaniowym, skutkiem czego była obniżka cen nieruchomości w Białymstoku, Warszawie, Poznaniu i wielu innych miastach wojewódzkich. Pomogło też korzystanie z programu Rodzina na Swoim przez klientów, oraz zmniejszenie marż narzucanych przez banki.

Mieszkania Białystok
W pierwszej połowie bieżącego roku zaczęto budować łączną ilość blisko stu sześćdziesięciu tysięcy mieszkań. Średnie ceny tego typu nieruchomości w tym roku zaczęły spadać głównie o wartości około 100 złotych za metr kwadratowy. Wzrosty cen odnotowano jedynie w Katowicach i okolicach, gdzie i tak ceny za metr kwadratowy pozostają najniższe (około 3500 złotych). Na wschodzie Polski zmiany cen są nieco mniej widoczne, i tak jeśli idzie o mieszkania na sprzedaż Białystok jest najtańszym miastem wojewódzkim wschodniej części Polski, gdzie ceny w ostatnim kwartale odnotowały jednoprocentowy spadek i utrzymują się na pułapie poniżej 4700 złotych za metr kwadratowy, największy spadek w dużych miastach tej części kraju odnotowano w Rzeszowie, bo wynosił aż 2,17 % (ostateczny koszt za metr kwadratowy nieruchomości mieszkaniowej w Rzeszowie to nieco ponad 4800 złotych). Lublin zaś odnotował podwyżkę o pół procenta względem poprzedniego kwartału i plasuje się na ostatnim, pod względem taniości, miejscu z wynikiem powyżej 5200 złotych za metr kwadratowy.

Spadek cen jest głównie następstwem wzrostu podaży. Kryzys łagodniej niż przed rokiem dotyka branżę deweloperów, co skutkuje w rozpoczynanie większej ilości inwestycji oraz wznawianie tych zaniechanych. Taki scenariusz najpewniej będzie się utrzymywał w branży mieszkaniowej przez najbliższe kilka miesięcy. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze powzięcie przez banki kroków w celu uchronienia się przed kolejną falą kryzysu, co zaowocować może w zmniejszenie popytu na kredyty mieszkaniowe.
Obecna sytuacja rynkowa chwilowo zmusza – i najprawdopodobniej nie przestanie zmuszać – deweloperów do obniżek cen. Bezpieczeństwo inwestycji i niebotyczność cen w największych miastach jest świetnym wabikiem dla mniejszych inwestorów, którzy zwiększają konkurencję i – w połączeniu z nieuniknionym spadkiem popytu po ograniczeniu programu „Rodzina na swoim” – skutkuje w przyśpieszeniu negatywnej korekty cen.
Deweloperzy skupiają obecnie uwagę raczej na wyprzedawaniu mieszkań pozyskanych poprzez wcześniejsze inwestycje, niż na tworzeniu nowych. Wysokość podaży implikuje spadek cen szczególnie w największych miastach. Analitycy przewidują, że trend ten najpewniej się utrzyma w ciągu najbliższych kwartałów.